Klub: bez karty, bez punktów, ze stołem.
Nie mamy karty klubowej ani programu lojalnościowego. Mamy za to grupę ludzi, którzy wracają co tydzień, i kilka tradycji, które z tego wyrosły.
Ludzie, którzy znają piec.
Klub nie ma statutu, składek ani zarządu. Tworzą go ci, którzy przychodzą regularnie: sąsiedzi z ulicy, pracownicy pobliskich pracowni, malarze i ceramicy, a także kilkoro kuracjuszy, którzy wracają co roku. Poznają się przy stole i po jakimś czasie wiedzą o sobie więcej, niż chcieliby wiedzieć.
Stali goście mają swoje krzesła. Nie ma na nich tabliczek, ale każdy wie, że to krzesło należy do pana Henryka, a tamto do pani Heleny. Nowi goście siadają gdzie indziej bez żalu, a po kilku wizytach i oni znajdują swoje miejsce.
Dwa razy w roku robimy wspólną kolację, na którą zapraszamy wszystkich bywalców. Wiesław gotuje dla wszystkich jedną wielką zupę, Norbert piecze chleb, a Jadwiga rozdaje karty przy dwóch stołach. Wieczór kończy się dopiero wtedy, gdy ostatni gość pożegna się z piecem.

Sześć zwyczajów klubu.
Pierwszy chleb wieczoru dzielimy między najstarszego a najmłodszego gościa przy stole.
Stali bywalcy witają nowych, zanim wita ich hostessa; to nasza nieformalna kolejka.
Nikt nie opowiada o wynikach z poprzedniego wieczoru, jeśli nie zapyta o nie gospodarz.
Tablica mistrzów należy do wszystkich, a nie do zwycięzców; każdy może dopisać obok własny komentarz ołówkiem.
Ostatnie rozdanie zawsze kończy się słowem „dziękuję”, wypowiedzianym przez wszystkich.
Gdy ktoś nie przychodzi dłużej niż miesiąc, Karolina dzwoni z pytaniem, czy wszystko w porządku.
Cztery kroki do własnego krzesła.
Przyjdź kilka razy
Nie ma żadnej listy do podpisania. Wystarczy, że zjawisz się kilka razy i porozmawiasz z innymi gośćmi. Po miesiącu będziesz wiedział, czy to miejsce dla ciebie.
Powiedz, jak się nazywasz
Karolina zapisuje imiona w zeszycie, żeby przy kolejnej wizycie powitać cię po imieniu. To jedyna formalność, a zeszyt leży na kontuarze, więc możesz do niego zajrzeć.
Znajdź swoje miejsce
Usiądź przy stole, który ci odpowiada. Po kilku wieczorach okaże się, że masz ulubione krzesło, ulubioną lampę i ulubionego sąsiada, z którym lubisz się przekomarzać.
Zaproś kogoś
Najlepszym sposobem na poznanie klubu jest przyprowadzenie kogoś, kto jeszcze nie był. Pamiętaj tylko, że do sali wchodzą wyłącznie osoby od osiemnastu lat.